Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jaguar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jaguar. Pokaż wszystkie posty

Książka dla fana czyli "Fandom" - Anna Day│RECENZJA

Violet jest fanką dystopijnej powieści „Taniec na szubienicy”, która zaskarbiła sobie serca wielu czytelników. Książka stojąca na równi z „Igrzyskami Śmierci” i „Niezgodną” doczekała się również ekranizacji. Gdy Violet dowiaduje się, że na najbliższym Comic Conie znajdzie się aktor grający jej ulubionego bohatera – Willowa, dziewczyna nie może się doczekać, aż znajdzie się na festiwalu. Otoczona fanami różnych serii, komiksów i filmów wyczekuje, wraz z bratem i przyjaciółkami na spotkanie ze znanym aktorem, gdy jednak do niego dochodzi dziewczyna, jest nim zawiedziona. O wiele bardziej wolałaby poznać prawdziwego Willowa.

Niespodziewanie dziewczyna mdleje i wraz ze swoimi towarzyszami budzi się w świecie swojej ulubionej książki. Gdy przypadkiem jedna z przyjaciółek Violet doprowadza do śmierci głównej bohaterki – Rose, zostają uwięzieni w tym okrutnym świecie. Niestety, by się wydostać muszą doprowadzić historie do końca, a to oznacza, że ktoś musi wcielić się w rolę Rose.
Czytaj dalej

"Powiedz wreszcie prawdę" - Dana Reinhardt│RECENZJA

River robił wszystko, co oczekiwała od niego Penny, zawsze się ze sobą dogadywali, razem czuli się szczęśliwi. Tak przynajmniej myślał, do czasu, gdy Penny postanowiła z nim zerwać na samym środku jeziora, podczas przejażdżki rowerem wodnym. Zdołowany chłopak, wracając do domu, zbiegiem okoliczności trafia na spotkanie Drugiej Szansy – grupy, w której znajdujący się uczestnicy walczą z nałogiem i innymi problemami. Chcąc uczestniczyć w spotkaniach, River wymyśla dla siebie nałóg, który jest dopiero początkiem serii kłamstw w jakie się zapląta. Tymczasem chłopak, nie mogąc pogodzić się z rozstaniem, postanawia odzyskać Penny. Nawet kosztem swojej godności.
"Uzależnienie nie mija bez walki. Jeśli tak się dzieję, to najprawdopodobniej nie było to uzależnienie."
Nie ma co ukrywać, jest to bardzo ciekawa pozycja. Jak na tak krótką powieść, książka ta skrywa bardzo wiele. Historia oraz bohaterowie przedstawieni w niej, są niesamowicie prawdziwi.
Czytaj dalej

#2 Co czytałam ostatnio?│PODSUMOWANIE MARCA


Marzec już za nami, dlatego najwyższy czas na jego podsumowanie. Miesiąc ten był dosyć zróżnicowany pod względem gatunków książek. W moje ręce trafiły kryminały (powiedzmy), romanse, powieści obyczajowe, książki dla młodzieży oraz fantastyka.
Czytaj dalej

Mój pierwszy bal - zbiór opowiadań│RECENZJA


„Mój pierwszy bal” to zbiór opowiadań napisany między innymi przez takich autorów jak, David Lavithan, John Green, E. Lochart, Melissa de la Cruz, czy Holly Black, wydany po raz pierwszy w 2007 roku. W książce znajdziemy dwadzieścia krótkich historii, kręcących się wokół jednego z ważniejszych wydarzeń w życiu młodego człowieka, czyli balu maturalnego.

Gdy zobaczyłam, że Wydawnictwo Jaguar wydaję tę książkę, stwierdziłam, że muszę ją przeczytać. Byłam ciekawa, jak autorzy przedstawią w swoich opowiadaniach bohaterów i ich bale. Okazało się, że każda z historii jest wyjątkowa i nie każda kończy się szczęśliwym, jak i cukierkowym zakończeniem, pomimo że takowych było sporo.
Czytaj dalej

Dziesięć tysięcy słońc na tobą - Claudia Grey│RECENZJA


Mija parę miesięcy od odkrycia spisku Conleya. Przez ten czas rodzina Marguerite, żyję niespokojnie, zastanawiając się jak rozwiązać ten niecodzienny problem. Za to u Theo zaczynają się pojawiać pierwsze objawy zażywania włamywacza. Chłopak w końcu trafia do szpitala, a lekarze nieznający narkotyku, nie mogą mu pomóc. Dlatego też Paul – najlepszy przyjaciel Theo, postanawia przenieść się do wymiaru, skąd pochodzi włamywacz i zdobyć na niego antidotum. Niestety, nie wraca, a zaniepokojona Marguerite postanawia go odszukać, pomimo sprzeciwu rodziny.  Tak jak poprzednim razem, podczas podróży między wymiarami towarzyszy jej Theo. Tym razem jednak cel wyprawy jest inny, a z Marguerite podróżuję przyjaciel, zamiast szpieg Triadu.

Pisząc tę recenzję, jestem w stanie stwierdzić jedno – autorka zrobiła postęp. Potrafiła zaskoczyć, rozśmieszyć, czasem może i wzruszyć. Miałam możliwość poznać trochę lepiej bohaterów.
W tej recenzji może pojawić się sporo odwołań do poprzedniej części, ponieważ chcę wam pokazać „przemianę”, jaka nastąpiła między pierwszym a drugim tomem.

Tak jak powyżej wspomniałam część ta, potrafi rozbawić i zaskoczyć. Nie pamiętam, by i tak było w Tysiąc odłamków ciebie. Zdarzyła się sytuacja, gdzie zaczęłam śmiać się głupkowato do siebie, ponieważ rozbawiła mnie niezręczna sytuacja, w której odnaleźli się Theo i Marguerite :’) Pojawiło się również parę zaskakujących momentów. Miła odmiana, ponieważ nie wiem, czy pamiętacie, gdy pisałam, że pierwszy tom był przewidywalny.

Nie ma co ukrywać – Marguerite należy do tych irytujących bohaterek. Nie raz miałam ochotę przywalić jej czymś w łeb. Jednak jest również jedną z tych paradoksalnych postaci, które pomimo tego, że was denerwują, to z czasem zaczynacie trzymać dla nich kciuki, a nawet się do nich przywiązujecie. W tej części, Marguerite przechodzi pewną przemianę. Jej poglądy się zmieniają, a my widzimy ten proces. Podobało mi się to, że przebiegał on naturalnie oraz to, że ta cała zmiana była jak najbardziej uzasadniona.
Mieliśmy również szansę poznać Theo z wymiaru Marguerite. Jest on wrażliwy i sarkastyczny. Starał się ukrywać złamane serce, co nie oznacza, że zawsze mu to wychodziło. Co tu wiele mówić. Uroczy chłopak. Bardzo go polubiłam.

Pamiętacie jak w recenzji Tysiąc odłamków, ciebie narzekałam na super, mega, szybką orientację głównych bohaterów, po odnalezieniu się w nowym wymiarze?
Mam wrażenie, że w Dziesięć tysięcy słońc nad tobą uległo to minimalnej poprawie. Chwilami udzielała mi się dezorientacja głównej bohaterki, ponieważ pozory myliły nas obie.

Podsumowując, myślę, że Dziesięć tysięcy słońc nad tobą to całkiem dobra książka.
W porównaniu do swojego poprzednika potrafi wciągnąć, zaskoczyć i kierować emocjami. Podobno kolejny tom jest jeszcze lepszy :) Jest u mnie na półce, więc niedługo sama się przekonam.

Tytuł: Dziesięc tysięcy słońc nad tobą
Tytuł oryginału: Ten Thousand Skies Above You
Autor: Claudia Grey
Cykl: Fireberd
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 27 wrzesienia 2017
Ilość stron: 432


★★★


Czytaj dalej

"Mirror, Mirror" - Rowan Coleman & Cara Delevigne│RECENZJA


Tytuł: Mirror, Mirror
Tytuł oryginału: Mirror, Mirror
Autor: Rowan Coleman, Cara Delevigne
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 11 października 2017
Liczba stron: 384

Kiedyś Red, Leo, Rose i Naomi byli zagubionymi nastolatkami. Gdy przez pewien zbieg okoliczności poznali się i odkryli swoje umiejętności, postanowili założyć zespół – Mirror, Mirror. Po stworzeniu zespołu nagle wszystko zaczęło się układać, wreszcie odnaleźli cząstkę siebie, a razem mogli zapomnieć o swoich problemach. Wszystko było idealne. Do czasu.
Gdy ich przyjaciółka Naomi, ginie w nieznanych okolicznościach, wszyscy zaczynają jej szukać. Parę tygodni po zaginięciu dziewczyny, zostaje ona odnaleziona nieprzytomna w rzece. Policja podejrzewa, że to była nieudana próba samobójcza. Zaczynają chodzić przeróżne pogłoski, jednak przyjaciele dziewczyny nie dają im wiary. Znali Naomi, wiedzieliby, gdyby coś było nie tak. Postanawiają ją odwiedzić w szpitalu, gdzie Red odkrywa na nadgarstku dziewczyny podejrzany tatuaż.
Dlatego też Red wraz z uzdolnioną komputerowo siostrą Naomi – Ash, zaczynają węszyć wokół sprawy, odkrywając coraz to dziwniejsze i przerażające fakty. Tymczasem Mirror, Mirror zaczyna się rozpadać. Rose coraz bardziej odsuwa się od przyjaciół, a Leo zaczyna mieć kłopoty w domu.
Kim jest sprawcą całego zamieszania?
Czy zespół się rozpadnie?

Ciekawe w tej pozycji jest pokazanie „nastoletniego świata”. Każdy bohater w tej książce ma jakiś problem, Red ma w rodzinie matkę alkoholiczkę i ojca, którego nigdy nie ma w domu, Leo jest manipulowany przez brata, Rose zmaga się z trudną przeszłością, a Naomi cóż, leży nieprzytomna w szpitalu. W tej książce mowa o braku akceptacji, chęci zwrócenia na siebie uwagi, wykorzystaniu itd.

Nie będę wiele się rozwodzić nad bohaterami, bo jest ich całkiem sporo. Warto jednak wspomnieć o Red, najbardziej uroczej postaci w tej książce oraz Rose - całkowitym przeciwieństwie Red'a. Red jest to wzór prawdziwego przyjaciela. Jest troskliwy, zawsze chętnie wysłucha drugą osobę i pomimo własnych problemów bardzo często pomaga innym. Za to nie mogłam znieść Rose, ciągle miała jakieś humorki i huśtawki nastrojów, przez co odbijało się to na innych. Kojarzyła mi się z rozkapryszoną, bogatą nastolatką.

Mirror, Mirror jak już mogliście wywnioskować, posiada dwa główne wątki – jeden skupia się na zaginięciu Naomi, a drugi na życiu głównych bohaterów. O ile ten pierwszy był ciekawy, aczkolwiek na pewno mało oryginalny i bardzo przewidywalny, to ten drugi był świetny! W samym środku powieści znalazł się taki plot twist, że musiałam więcej niż raz przeczytać  jedno zdanie.

Tytuł ten, był również w stanie mnie rozśmieszyć, a styl autorek był całkiem przyjemny. Inaczej mówiąc, powieść ta została napisana jak na młodzieżówkę przystało. Książkę bardzo szybko mi się czytało i skończyłam ją w ciągu dwóch dni, co u mnie jest naprawdę rzadkością :D

Mirror,Mirror jest to książka, która mile mnie zaskoczyła. Postacie miały swój charakter, a rzeczywistość jaką chciały pokazać autorki została według mnie właściwie ujęta. Chciałabym jednak podkreślić, że nie każdemu ta pozycja się spodoba.

★★★★



Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar:
Czytaj dalej

"Złotowidząca. Schronienie" - Rae Carson│RECENZJA

Tytuł: Złotowidząca. Schronienie.
Tytuł oryginału: Like a River Glorious
Autor: Rae Carson
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 18 października 2017
Liczba stron: 352
Tom: 2
Leah wreszcie trafia do Kalifornii. Ze względu na fakt, iż dziewczyna niedaleko wybrzeża, wyczuwa sporą ilość złota, wraz z przyjaciółmi postanawia się tam osiedlić.
Lee w nowym miejscu czuje się szczęśliwa i zaczyna go traktować jak własny dom. Tymczasem na teren zjeżdża się coraz więcej poszukiwaczy złota. Frankowi Dilleyowi, nie uchodzi to uwadze i niedługo potem zjawia się w małej osadzie.
Dziewczyna, widząc swojego dawnego współtowarzysza, który pozostawił ją i jej przyjaciół w trakcie podróży na pastwę losu, stara się go pozbyć. Niestety, przybyły ma dla niej wiadomość od bezwzględnego i podłego wuja Hirama.

Seria ta przeszła gruntowną przemianę. Pamiętam, że pierwszy tom był dobry, lecz niestety miał pewne wady w tym styl, który początkowo mnie irytował.
Ta część całkowicie mnie zaskoczyła. Bohaterowie stali się dojrzalsi, styl autorki zdecydowanie bardziej mi się spodobał, a akcja i fabuła... świetna jak poprzednio, a może i nawet lepsza! Jednak po kolei.

Na sam początek rzucił mi się w oczy styl. Który przecież niewiele powinien się zmienić od poprzedniego tomu. Dostrzegłam jednak, że autorka zaczęła dodawać trochę więcej opisów, porównań, lepszych słów. I tak o to książka była napisana, jak na młodzieżówkę przystało.

Kolejna rzecz rzucająca się w oczy to bohaterowie. Prócz tego, że sama Leah ciągle wspominała o dojrzałości Jeffa, zauważyłam, że sama bardzo się zmieniła. Stała się silniejsza, mądrzejsza i ostrożniejsza. Przywiązałam się również do niektórych postaci drugoplanowych, a dokładniej do Pani Joyner, Jaspera, Toma i Henrego, Majora, Andy’ego oraz Olive. Poznałam również od kompletnie innej strony wuja Hirama. Początkowo wydawał mi się on nijaką i niegodną uwagi postacią. Był po prostu czarnym charakterem tej powieści – nic więcej. Jednakże w tej części mogłam spojrzeć na jego osobę trochę z innej strony.

Fabuła i tempo akcji dorównują poprzedniemu tomowi, a może nawet go wyprzedzają. Nigdy bym nie pomyślała, że w ciągu tych trzystu stron może się stać tak wiele, a zarazem tak naturalnie.

Wątek romantyczny nie jest nachalny, a wręcz prosty i prawdziwy. Zapoczątkowany w pierwszym tomie, zaczął się rozwijać w drugiej części. Znajdował się bardziej na drugim planie, niż na pierwszym co było dla mnie bardzo miłą odmianą, po tych wszystkich młodzieżówkach, gdzie miłość jest wątkiem przewodnim, a wykreowany przez autora świat tylko tłem.

Podsumowując – o ile pierwszy tom (Złotowidząca. Ucieczka) był dobry, to kolejna część (Złotowidząca. Schronienie) była bardzo dobra. Jeśli jeszcze się zastanawiacie czy warto zacząć czytać tę serię, a dokładniej z tego, co wiem trylogię, to myślę, że warto spróbować. Bardzo miło spędziłam z nimi czas i po raz kolejny ze zniecierpliwieniem czekam na kolejną przygodę ze Złotowidzącą.
★★★★,5


Za egzemplarz do recenzji dziękuję bardzo Wydawnictwu Jaguar:
Czytaj dalej

"Złotowidząca. Ucieczka" - Rae Carson│RECENZJA

Tytuł: Złotowidząca. Ucieczka
Tytuł oryginału: Walk on Earth a Stranger
Autor: Rae Carson
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania:  24 maj 2017
Liczba stron: 384

Leah Westfall prowadzi dosyć zagmatwane jak na nastolatkę życie. Otóż ojciec dziewczyny poważnie choruje. Tak więc oto jej przypada rola polowania, jak i prowadzenia gospodarstwa. Jednak przeważnie nic jej nie brakuje. Ma kochających rodziców, dach nad głową, najlepszego przyjaciela oraz wiernego konia, posiada również dar. Dziewczyna potrafi wyczuwać złoto. Jest w stanie wyczuć nawet drobny złoty pył na ubraniu. Lee oraz jej rodzina skrywają swoją tajemnicę przed całym światem, co jednak jeśli to właśnie rodzina obróci się przeciwko niej? Gdy Leah wraca ze szkoły i w domu odnajduje postrzelonych rodziców, postanawia uciec do Kalifornii, gdzie całkiem niedawno odkryto złoto.
Czy Lee uda się przetrwać podróż?
Jakie przeszkody napotka na drodze?
Zaczynając czytać tę książkę, patrzyłam na nią dosyć sceptycznie, główna bohaterka mnie irytowała, a styl autorki wydał mi się prostacki. Coś jednak ciągnęło mnie do tej powieści. Podczas obiadu, oglądania ulubionego serialu lub przeglądania strony głównej Instagrama, ciągle w głowie krążyła mi myśl – co stanie się dalej? Więc, gdy tylko miałam czas, z wielką chęcią siadałam i czytałam. A tym dalej zagłębiałam się w historie Lee, tym bardziej byłam ciekawa co stanie się dalej, coraz bardziej darzyłam sympatią główną bohaterkę, a styl autorki zaczął być mi obojętny.

Jak sam tytuł wskazuję, książka opowiada o złotowidzącej dziewczynie – Leah na, którą najbliżsi wołają Lee. Jest bardzo pracowita i pomocna. Poluje, dzięki czemu celnie strzela, niestety przez to staje się miastową chłopczycą. Bardzo kocha swoich rodziców, zwłaszcza ojca, dlatego poświęca się dla nich i stara się nimi opiekować jak najlepiej. Jak wcześniej wspominałam, Lee na samym początku niesamowicie mnie irytowała. Zgrywała bohaterkę i momentami kompletnie nie byłam w stanie jej zrozumieć, jednak zagłębiając się w jej historie, zaczęłam darzyć ją sympatią. Zaczęłam trzymać za nią kciuki, a podczas gdy na drodze pojawiało się niebezpieczeństwo, śledziłam zdarzenia z zapartym tchem.
Jednej rzeczy pani Carson nie mogę zarzucić. Książka nie potrafi zanudzić! Złotowidząca wciągnęła mnie już od pierwszych stron, doceniałam każdy zwrot akcji, jak i każdą chwilę odetchnienia od nich. Po prostu coś cudownego! Pierwszy raz w życiu, jestem w stanie zgodzić się z blurbem napisanym przez autora na tyle okładki. „Nie spałam do rana, czytając tę książkę. Jest intensywna i niepowtarzalna. Zdecydowania polecam. – Veronica Roth”. W dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach zgadzam się z autorką. Może i nocki nie zaliczyłam, bo niestety na takie luksusy pozwolić sobie nie mogę, ale powtórzę to jeszcze raz – książka niesamowicie wciąga.

Tej pozycji brakowało jedynie trochę lepszego stylu. Wydał mi się on zbyt prosty, szczególnie na początku, zbyt krótkie zdania i zbyt proste słownictwo, jednak i znów tym razem nastąpiła znaczna poprawa, choć niezbyt zadowalająca. Na szczęście wszystko nadrabia akcja, dzięki której styl Rae nie rzuca nam się w oczy.
Czy polecam? Zdecydowanie! Pozycja ta według mnie zasługuje na trochę większą uwagę niż ma. Nie mogę się już doczekać, aż sięgnę po kolejną część, która premierę miała 18 października.
Moja ocena 4/5
★★★

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu Jaguar :)



Czytaj dalej

"Tysiąc odłamków ciebie" - Claudia Gray│RECENZJA


Tytuł: Tysiąc odłamków ciebie
Tytuł oryginału: A Thousand Pieces of You
Autor: 
Claudia Gray (Amy Vincent pod pseudonimem )
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 10 maj 2017
Liczba stron: 366

Marguerite całe życie dorastała otoczona kochającymi ją ludźmi oraz teoriami naukowymi. Otóż jej rodzice to wybitni fizycy, którzy wynaleźli Firebirda - urządzenie pozwalające przemieszczać się między wymiarami. Gdy ojciec dziewczyny zostaje zamordowany przez jednego z najbliższych rodzinie asystentów - Paula Markova, dziewczyna poprzysięga odnaleźć mordercę i pomścić ojca. Wraz z jej przyjacielem -  Theo udają się w poszukiwania do innych wymiarów, gdzie jak się okazuje, nie wszystko jest takie proste jak wbrew pozorom się wydaję.

"Mówiłam szczerze, kiedy stwierdziłam, że nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia. Potrzeba było czasu, by naprawdę, głęboko się w kimś zakochać. A jednak wierzyłam w określony moment. Moment, w którym dostrzegasz w kimś przebłysk prawdy, a on dostrzega przebłysk prawdy w tobie. W tym momencie nie należysz już do siebie - nie do końca. Część ciebie zaczyna należeć do niego, część niego należy do ciebie. Potem nie możecie już tego cofnąć, jak bardzo byście tego pragnęli, jak bardzo próbowali."
Na pierwszych kartach powieści poznajemy Marguerite Caine, córkę znanych naukowców, oraz jej przyjaciela Theo. Znajdujemy się w momencie kiedy główna bohaterka zaczyna poszukiwać mordercę, czyli niejakiego Paula Markova. Zauważamy wtedy, że jest ona bardzo stanowcza, co do swoich zamiarów, a z czasem dostrzegamy, że jest również porywcza. Przyznam szczerze, że bardzo mnie irytowała, niektóre jej wybory były głupie, spontaniczne i nie przemyślane. Za to postacią, która skradła moje serce był Paul Markov, który zachwycił mnie swoim sprytem, szczerością oraz sposobem bycia.

O przeszłości bohaterki dowiadujemy się w często spotykanych retrospekcjach, które przechodziły bardzo płynnie. Nie czułam się zagubiona podczas, gdy autorka przeskakiwała z teraźniejszości do przeszłości. Szczerze powiedziawszy to było bardzo przyjemne, informacje napływały stopniowo, dzięki czemu łatwiej mi było pojąć działanie świata wykreowanego przez autorkę oraz przeszłość bohaterki wraz z jej odczuciami i poglądami.


„- Każda forma sztuki to inny sposób spoglądania na świat. Inna perspektywa, inne okno.”
Zarys fabuły jest bardzo ciekawy, osobiście teoria wymiarów wydała mi się czarująca. Spodobało mi się to, że co pięćdziesiąt lub sto stron przeskakiwaliśmy wraz z Marguerite do innej rzeczywistości. Każdy wymiar miał swoje plusy i minusy i to mi się w nich najbardziej podobało, iż pokazało to nam, że nie wszystko jest idealne.

Jednak mam parę uwag. Po pierwsze, książka momentami jest schematyczna jak i przewidywalna. Już przy pierwszych stu stronach domyśliłam się jak ona  się mniej więcej zakończy. To, co zapewne miało być dla mnie kontrowersyjne, nie wywarło na mnie najmniejszego wrażenia. To sprawiło, że przewijałam stronę za stroną i najczęściej pojawiającą mi się w głowie myślą było „wiedziałam”.


Myślę, że to jest właśnie granica dorosłości. Nie te wszystkie bzdury, jakie nam wmawiają - ukończenie liceum, utrata dziewictwa, własne mieszkanie czy co tam jeszcze. Przekraczasz granicę, kiedy po raz pierwszy zmieniasz się na zawsze. Przekraczasz ją, kiedy po raz pierwszy zrozumiesz, że nie ma powrotu do tego, co było.
Momentami niektóre zachowania postaci, wydawały mi się irracjonalne, otóż jeśli pojawiamy się w nieznanej nam rzeczywistości wymiarze, który działa na zupełnie innych zasadach niż nasz, czy nie powinniśmy być odrobinkę bardziej zdezorientowani i niepewni? Najwyraźniej według autorki nie, bo gdy tylko bohaterowie trafiają do nowego wymiaru przeszukują Internet lub bibliotekę i już są wszechwiedzący.

Do tego pierwsze sto stron są nudne jak flaki z olejem, książka okropnie mi się dłużyła, a Marguerite strasznie mnie irytowała, nie wspominając już o Theo. Na moje szczęście dalej było zdecydowanie lepiej, już co chwila nie sprawdzałam ile to mi zostało do zakończenia rozdziału lub co gorsza książki, za to z zaciekawieniem śledziłam dalsze losy bohaterów.


Wiem teraz, że żałoba jest jak osełka. Szlifuje całą twoją miłość, wszystkie szczęśliwe wspomnienia, I czyni z nich ostrza, które rozrywają Cię od środka.
Podsumowując, Tysiąc odłamków ciebie to powieść z potencjałem, pomimo jej niedoskonałości nie warto skreślać jej z listy choć momentami i ja miałam na to wielką ochotę. Sądzę, że jest to taka pozycja na odmóżdżenie, do której nie powinniśmy przykładać większej wagi. Przyznam, iż jestem bardo ciekawa kolejnych tomów, bo z okładek wnioskuję, że akcja będzie się rozgrywać w Paryżu i Nowym Jorku.
Moja ocena to 3,5/5
★★★,5
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar

Czytaj dalej