piątek, 11 sierpnia 2017

Przedpremierowa Recenzja "Zaklinacz Ognia"- Cinda Williams Chima

Tytuł: Zaklinacz Ognia
Tytuł oryginału: Flamecaster
Autor: Cinda Williams Chima
Wydawnictwo: Moondrive
Data wydania: 17 sierpień 2017
Liczba stron: 480

  Fellsmarch prowadzi wojnę z Ardenem. Książę Adrian, po tym jak bezwzględny i bezlitosny król Ardenu postanawia zabić jego ojca – Wielkiego Maga, ucieka z domu skrywając się pod innym imieniem w szkole dla uzdrowicieli w Oden’s Ford, gdzie powiększa  swoją wiedzę na temat ziół i trucizn.
Pewnego dnia dopada go kapłan, który za zleceniem króla ma go zabić. Adrian, którego prawdziwa osobowość zostaje ujawniona, zabija wysłannika i postanawia dokonać zemsty na królu, by nie próbował już odebrać życie jemu lub pozostałym członkom jego rodziny. Ponownie przybiera inną osobowość i wkracza do jego pałacu jako uzdrowiciel Adam Freeman. Tam napotyka się na wiele przeszkód, które utrudniają mu osiągnąć cel. Sam zadaje sobie pytanie, czy uda mu się uśmiercić władce i pomścić ojca.

  Jenna, przez część swojego życia pracowała w kopalni, umiejscowionej w Delphi. Tam straciła swoich przyjaciół z winy władcy Ardenu. Ona poprzysięga się zemścić i szkodzić królowi, dlatego dołącza do grupy buntowników, gdzie zwą ją Zaklinaczem Ognia. Dziewczyna oprócz wyjątkowego znamienia posiada tajemnicze umiejętności, takie jak przewidywanie przyszłości, odporność na ogień oraz szybkie gojenie się ran. Okazuję się, że poszukuję ją nieznana jej cesarzowa Kartezji. Król zsyła swojego żołnierza do Delphi, aby ją odszukał i wydał cesarzowej. Schwytana Jenna znajduję się na dworze króla, gdzie ma szanse coś zmienić.

"Tak to już jest z poczuciem winy. Zdaje się, że zawsze jest go wokół aż nadto, a brakuje go jedynie tym, którzy naprawdę są winni."
   Na samym początku poznajemy Adriana – młodego, zdolnego maga jak i uzdrowiciela. Chłopak po śmierci ojca odbywa gruntowną przemianę, zaczyna on zamartwiać się o swoją rodzinę jak i królestwo. Wydarzenia z przeszłości spowodowały, że stał się on bardzo dojrzały i odważny. Przyznam się szczerze, że bardzo go polubiłam, jest to taka postać, do której zazwyczaj pałamy sympatią.
  Kolejną postacią, jest Jenna. Jest ona inna od wszystkich, iż posiada znamię oraz wcześniej wspomniane magiczne zdolności, dzięki którym wyróżnia się ze swojego środowiska. Dziewczyna również traci ważne ze swojego otoczenia osoby, przez króla, dlatego by je pomścić dołącza do organizacji buntowników. Osobiście Jenna troszkę mniej przypadła mi do gustu, może wynikało to z tego iż odgrywała mniejszą rolę niż Adrian i nie miałam większej sposobności by ją poznać.



"Chcę wybrać się do wszystkich tych miejsc, które znam tylko z książek."
  Rzeczą wartą uwagi są tutaj bohaterowie drugoplanowi. A chciałabym tu napomknąć o Destinie i Lili. Obie postacie na pozór służą królowi, gdy jednak poznajemy ich bliżej, odkrywamy, że ich oddanie i wierność, co do króla praktycznie nie istnieją. Przyznaję się, że Destin całkowicie skradł moje serce i momentami, aż mi przykro było, że tak mało go jest, zwłaszcza na samym końcu.

  Pióro autorki jest lekkie, więc nim się obejrzymy już jesteśmy w połowie powieści.  Lecz niestety brakowało mi jednej rzeczy, a było to prawdziwe wybuchowe zakończenie. Po tej książce oczekiwałam czegoś co zostawi mnie ze zdumieniem wymalowanym na twarzy, a okazało się, że książka spokojnie się skończyła jak i zaczęła.


"Zamartwianie się tym, co złe, może zniszczyć to, co dobre."
   Książka ta ma swoje wady jak i zalety. Może i Zaklinacz Ognia nie porwał mojej duszy, ale miło przy tej książce spędziłam czas. Polecałabym tę książkę osobom, które dopiero co zaczynają przygodę z fantastyką, iż świat jest dosyć mocno oklepany i nie pojawiają się w nim nowe elementy fantastyczne. Wahałam się nad oceną tej książki i stwierdziłam, że jest ona po prostu dobra. Moja ocena: 4/5
★★★★ 
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Moondrive 
Znalezione obrazy dla zapytania moondrive wydawnictwo

wtorek, 8 sierpnia 2017

Recenzja "Confess" - Colleen Hoover

Tytuł: Confess
Tytuł oryginału: Confess
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 10 maj 2017
Liczba stron: 302

  Owen Gentry jest artystą. Swoje dzieła bazuje na często bolesnych wyznaniach, które ludzie pozostawiają anonimowo na kartkach.
Przed wystawą Owen zostaje wystawiony, przez swoją pracownice. Chłopak postanawia wystawić ogłoszenie, w którym poszukuje pomocy.
  Auburn rozpaczliwie potrzebuje dodatkowej pracy, by zapłacić za prawnika, który mógłby pomóc odzyskać jej normalne życie. Dziewczyna widząc ogłoszenie wchodzi do galerii sztuki, gdzie z lekkim wahaniem zgłasza się na pomocnice. Malarz rozpoznaje przybyłą natychmiastowo. Auburn może i go nie zna, ale Owen ją doskonale.


Bo to nie mięśnie czynią człowieka silnymi. Tylko tajemnice. Im więcej sekretów skrywasz, tym silniejszy jesteś w środku.
  Książka już od samego początku przepełniona jest rozpaczą i bólem po stracie. Poznajemy krótką i wbrew pozorom prostą historię Auburn, która w dosyć młodym wieku traci miłość swojego życia przez nieznaną nam chorobę.
  Dla Owena los nie był łagodniejszy, on również spotkał się ze stratą bliskich mu osób. Do dziś on i jego ojciec nie mogą przestać się obwiniać.
Podczas czytania, odkrywamy coraz więcej faktów o tej dwójce i ich trudnej przeszłości jak i sekretach, które wzajemnie przed sobą skrywają.

  Najbardziej w tej książce spodobał mi się pomysł z wyznaniami, które pewnie jak część z was wie, są prawdziwe. Autorka wykazała się kreatywnością i oryginalnością, którą ja nadzwyczaj cenię. Podczas czytania, każdego z nich, wyobrażałam sobie ludzi, którzy odważyli się coś takiego napisać i wysłać do autorki. Podczas lektury Confess nie raz zastanawiałam się jakie wyznanie napisałabym JA.


Czasami ludzie chcą tego, czego nie mogą mieć, i mylą to z uczuciami do drugiej osoby.

  Confess to książka o bólu i stracie, jak i o prawdziwej miłości. Pomimo, iż książka na początku wydaję nam się niewinna to wcale taka nie jest. Hoover stworzyła kawał dobrej roboty i stwierdzam, że ta pozycja bardziej mi się podoba niż  Hopeless. Jest to dosyć krótka i chaotyczna recenzja, ale naprawdę nie mam pojęcia, co mogę jeszcze o tej książce napisać. Spotkałam się z opinią i to nie jedną, że jest to gorsza książka Hoover. Ja się z tym nie zgadzam. Moja ocena: 4,5/5
★★★★,5

Zawsze będę cię kochała, nawet jeśli nie powinnam.
A wy czytaliście Confess? A może macie zamiar?
Napiszcie w komentarzach, z chęcią poczytam.

sobota, 5 sierpnia 2017

Podsumowanie lipca ♥

  Hej, lipiec już minął. A co to oznacza? Oczywiście podsumowanie miesiąca ;)
Miesiąc ten był bardzo udany, iż zdołałam wyswobodzić się z klątwy czterech książek na miesiąc :D W lipcu przeczytałam siedem i pół książek! Na zdjęciu widzicie ich sześć, ale zapominałam dodać do niego książek ze słownikiem, więc wybaczcie.

  Na pierwszy ogień poszli Outliersi, których zaczęłam pod sam koniec czerwca. Był to e-book. Książka opowiada o chorej na depresje Wylie, dziewczynie której ojciec jest oddanym swojej pracy naukowcem, oraz której matka zginęła w wypadku samochodowym. Pewnego dnia w drzwiach jej domu, pojawia się matka Cassie,  najlepszej przyjaciółki Wylie, z prośbą o pomoc w odszukaniu córki. Dziewczyna nie widziała przyjaciółki od dawna, iż Cassie popadała w nałogi jak i coraz częściej spędzała czas z niewłaściwym towarzystwem. Chwilkę późnej  przychodzi do niej SMS od Cassie, która prosi ją o pomoc. Książka przepełniona jest zwrotami akcji i intrygami. Jednak momentami, wszystko wydawało mi się przekombinowane.
Moja ocena 3,5/5
★★★,5

  Kolejną przeczytaną pozycją była Lek na Śmierć James’a Dashnera, jest to ostatni tom więźnia labiryntu. Książka jest cu-do-wna. O ile pierwszy tom mnie nudził, a drugi mi się podobał, w trzecim się zakochałam. Może kiedyś napisze recenzje o tej serii. 
Moja ocena 4,5/5
★★★★,5








  Hopeless Colleen Hoover, był 3 przeczytanym przeze mnie tytułem w lipcu. Książka opowiada o dziewiętnastoletniej Sky, za którą pewnego dnia wybiega chłopak, który myli ją z inną dziewczyną. Tyle według mnie powinniście wiedzieć. Książka skrywa wiele tajemnic związanymi z życiem naszej głównej bohaterki. Okazuję się, iż sama skrywa przed sobą wiele sekretów. Książka bardzo mi się podobała, choć momentami była przewidywalna.
Moja ocena: 4/5
★★★★





 W następnej kolejności przeczyłam Alicję w Krainie Carów oraz Tajemniczy Ogród od wydawnictwa [zesłownikiem]. Wiele tutaj się nie będę rozwodzić, dlatego zapraszam was serdecznie do recenzji.









  W lipcu sięgnęłam również po The Call. Wezwanie. Książka okazała się miłym zaskoczeniem, iż słyszałam masę negatywnych opinii. Tytuł ukazuje nam dystopijny świat, w którym nastolatkowie są porywani, aby doświadczyć 3 minuty w Szaroziemu czyli okropnej krainie bez barw, zamieszkanej przez Sidhów i ich okrutnych stworów. Po więcej zapraszam do recenzji.
Moja ocena: 4/5
★★★★







  Kolejną przeczytaną przeze mnie w lipcu książką, były Kroniki Jaaru. Księga Luster Adama Fabera. Opowiada ona o losach Kate Hallander, która wraz ze swoją ciotką mieszka w Londynie i prowadzi życie typowej nastolatki. Pewnego dnia trafia do sklepu z magicznymi przedmiotami. Sprzedawczyni za ladą, widząc ją, podchodzi do niej i podarowuje jej Księgę Luster. Po szczegóły również zapraszam do recenzji. Według mnie książka, jest raczej kierowana do młodszych czytelników, iż język jest bardzo prosty, a książka bardzo lekka. Pomimo tego warto do niej zajrzeć i odprężyć się przy niej i jej prostocie. Moja ocena 3,5/5

★★★,5


  Ostatnim tytułem, po który sięgnęłam w czerwcu był Quidditch przez wieki J.K, Rowling. Spędziłam przy tej książce bardzo przyjemnie czas. Nie sądziłam, iż historia i rozwój quidditcha mogły mnie tak wciągnąć.
Moja ocena 4/5
★★★★









  Jestem bardzo zadowolona ze swojego wyniku, mam nadzieję, że w następnym miesiącu przeczytam drugie tyle (Ambitna jestem :’D) Chciałabym dodać, że niestety nie udało mi się napisać recenzji Hopeless, Outliersów, oraz Leku na Śmierć. Lecz niestety brak czasu i zaległości robią swoje.

A wy ile przeczytaliście w lipcu?
Jaki tytuł najbardziej przypadł wam do gustu? ;)

niedziela, 16 lipca 2017

Recenzja "Kroniki Jaaru. Księga Luster" - Adam Faber

Tytuł: Kroniki Jaaru. Księga luster
Autor: Adam Faber
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 14 czerwiec 2017
Liczba stron: 456

  Kate Hallander jest typową nastolatką, mieszka w Londynie wraz ze swoją ciotką i wiedzie całkiem spokojne życie. Pewnego dnia, jej wzrok przykuwa wystawa, na której widnieję kamień. Po szkole postanawia zajrzeć do sklepu i przekonać się, co w nim się znajduję. Dziewczyna znajduję w nim masę dziwnych przedmiotów, zaznaczonych przeróżnymi, nieznanymi jej symbolami. Gdy pracownica za ladą ją zauważa, podchodzi do niej i podarowuje jej Księgę Luster. Kate zdumiona idzie do domu ukrywając przed ciotką książkę. W księdze zauważa różne zaklęcia w tym czar miłosny. Postanawia go rzucić na przystojnego Jonathana, w którym Kate skrycie się podkochuję. Niestety coś idzie nie tak i następnego dnia odkrywa, że jej przyjaciółka Mel i Jonathan są razem. Zrozpaczona, zamyka się w łazience, gdzie otwiera ponownie księgę, przez którą przypadkiem przenosi się do Jaaru.

 Fion jest ferem, czyli rodzajem wróżki, od zawsze miał problemy z ojcem, tym razem jednak miarka się przebrała, więc postanawia uciec z domu. Na swojej drodze spotyka Nimfę Erato która składa mu propozycje. Jeżeli Fion się zgodzi będzie mógł znaleźć swoją czarownice i wejść na wyższy poziom magii. 

" -  Zagadka - Westchnął. - Co jest zagadką? - Wasz świat."
 Na samym początku poznajemy dwoje bohaterów, Kate i Fiona którzy wpadają w tarapaty. Nawet ich polubiłam, jednak momentami bardzo mnie irytowali. Otóż często byli niezdecydowani, naiwni i infantylni, przez co miałam wrażenie jakbym czytała o dziesięciolatkach. Troszkę później poznajemy jednorożca Jawisa. Jest to bardzo sympatyczna postać, bardzo go polubiłam. Według mnie to najlepszy bohater na kartach tej powieści. Sądzę, że i wy go polubicie ;)


  Historia jaką nam przedstawił autor jest lekka, ciepła i pełna magii. Książka jest prosta i przyjemna, a zatem szybko się przez nią brnie. Opisy są ciekawe i plastyczne. Podczas czytania tej książki, przypomniały mi się czasy dzieciństwa, gdy jeszcze sięgałam po lekką i prostą fantastykę. W książce można się zatracić, bowiem nie brak tam akcji i zapierającym dech w piersiach  momentów.

- Sądzisz, że tylko dlatego, że zadałaś pytanie, należy ci się odpowiedź?
   Podsumowując, pozycja ta jest dobra na oderwanie się od rzeczywistości po ciężkim dniu. Jak wspominałam, jest ona lekka i prosta, dlatego nie oczekujcie od niej zbyt wiele. Jest to zdecydowanie powieść dla młodszych czytelników, to jednak nie oznacza, że starsi nie powinni po nią sięgnąć :)

Moja ocena 3,5/5
★★★,5


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona :)

piątek, 14 lipca 2017

Recenzja The Call. Wezwanie - Peadar O'guilin

Tytuł: The Call. Wezwanie
Tytuł oryginału: The Call
Autor: Peadar O'Guilin
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 4 kwiecień 2017
Liczba stron: 352

  Dzień w dzień, nastolatkowie zamieszkujący Irlandię są masowo porywani, by doświadczyć 3 minuty i 4 sekundy w Szaroziemiu - świecie wyblakłym i bezbarwnym, w którym mieszkają groźni i brutalni Sidhé oraz ich stwory. Sidhé to lud, który dawno temu zamieszkiwał Irlandię, gdy jednak Irlandczycy za pomocą traktatu, zesłali ich z ukochanej ziemi, która zdobyła u nich przydomek krainy tysiąca barw do Szaroziemia, postanowili się zemścić. Za pomocą czarów wzywają nastolatków do ponurej krainy, w której polują na nich, by po schwytaniu brutalnie torturować, a na koniec odbierać im życie. Dlatego powstają szkoły przetrwania, w których młodzi obywatele uczą się walki, jak i rożnych przydatnych tajników, które mają za zadanie ocalić ich od śmierci. 

   Nessa jest kaleką, przez co nie może biegać, co równa się ze śmiercią podczas wezwania. Dziewczyna pomimo problemu, jest zdeterminowana, dlatego postanawia walczyć z Sidhé jak i przeżyć. Dziewczyna oprócz problemu tyczącego się przyszłości ma również problemy z bandą rówieśników, którzy ją prześladują. Czy Nessie uda się uciec nie tylko Sidhé, ale i jej prześladowcom?
By się dowiedzieć zapraszam do przeczytania książki ;)

„- Zamierzam przeżyć - mówi. I nikt mi w tym nie przeszkodzi.Wierzy w każde wypowiedziane słowo.”
  O tej pozycji słyszałam dużo negatywnych jak i pozytywnych opinii, z tej przyczyny ustaliłam, iż sama muszę się zapoznać z książką, aby się przekonać co wzbudza takie kontrowersje. Przeczytałam tę książkę w cztery dni i wcale nie jest ona taka zła czy straszna jak część osób mówi, lecz wiemy przecież, iż o gustach się nie dyskutuję ;) Oczywiście, musiałam znaleźć jakąś wadę, ale nie wszystko i wszyscy są idealni, prawda?

 Pozycja ta opowiada o Nessie, kalece, która prawdopodobnie zginie podczas wezwania. Jest to zdeterminowana, spokojna, mądra i opanowana dziewczyna, która codziennie sobie wmawia, że przetrwa spotkanie z Sidhé. Może i jej nie pokochałam, ale mimo tego trochę się do niej przywiązałam. Zdecydowanie bardziej do gustu przypadła mi postać śmiałej, zadziornej, szukającej problemów Megan czyli najlepsza przyjaciółka Nessy, oraz nasz czarny charakter Conor, który zatruwa życie głównej bohaterki. Nie wiem co w nim dokładnie polubiłam, może po prostu dla odmiany musiałam spojrzeć na coś z innej perspektywy. Nie przeczę, że niektóre jego wybory były głupie i infantylne, ale nie zapominajmy, że mówimy o nastolatku.

„Ale tam, gdzie żyjesz, pośród nieustannego piękna, każdy, kto docenia cierpienie, musi udawać coś dokładnie przeciwnego, nawet przed samym sobą.
 Książka jest ponura i brutalna, bohaterowie tylko czekają na swoją kolej, przez co panujący nastrój jest przygnębiający. Świat, który wykreował autor, przesiąka tajemniczością, mrokiem i rozpaczą, a tyczy się to nie tylko świata Sidhów, ale poniekąd świata ludzi. Nigdy jeszcze się z czymś takim nie spotkałam. Nie wiem co miał w głowie pan O’ Guilin, ale momentami książka wydawała mi się przerażająca. Pozycja ta ma w sobie coś oryginalnego, a zarazem strasznego, co czyni ją naprawdę intrygującą.

  Niestety jak wcześniej wspomniałam mam i jedno ale. Styl autora jest bardzo ciężki, momentami również dziwny. Na samym początku książki musiałam czytać jedno zdanie po 3 razy, by zrozumieć jego sens. Nie przeczę, że człowiek może się do tego przyzwyczaić, ale nie ma nic gorszego niż trzymający w napięciu moment, a po nim bezsensowne dla nas zdanie. 

„Gdybyście wy, złodzieje, słuchali nas! Gdybyście słuchali naszego płaczu w tej krainie pozbawionej barw. Ale przez cały czas nasze światy coraz bardziej się do siebie zbliżają! I wkrótce nastanie u was król i uchyli ten okrutny traktat, który skazał nas na pobyt tutaj.
   Może i nie są to Igrzyska Śmierci, Więzień Labiryntu czy Niezgodna, pomimo tego książka jest warta uwagi. Jedyną rzeczą w tej powieści, która nie przypadła mi do gustu, był sposób w jaki pisał autor, co nie oznacza, że wam jego styl nie może się spodobać.

Ocena: 4/5
★★★★

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona



A wy macie zamiar sięgnąć po ten tytuł?
A może czytaliście ;) Podzielcie się ze mną opiniami w komentarzach :D


niedziela, 9 lipca 2017

Czytanie po angielsku czyli książki [Ze Słownikiem]


  Cześć, dzisiaj przychodzę do was z tematem, który jest często poruszany, czyli czytaniem książek po angielsku. Zapewne nie raz, próbowaliście przeczytać coś w oryginale, po to by rozwinąć i doszlifować swoje umiejętności językowe, czy po to by przeczytać książkę, która nie została przetłumaczona i wydana w Polsce, a może po prostu z samej ciekawości, by zobaczyć jak to jest. Powodów może być od groma. Gdy, jednak już sięgaliście po jakiś tytuł lub tekst, okazywało się, że nie znacie jakichś słów i musieliście oderwać się od lektury, by sprawdzić w Internecie lub w słowniku ich znaczenie. I tak o to zawsze zniechęceni odkładaliście książkę. Mam racje?

  Na szczęście w Polsce powstało wydawnictwo, które ma za zadanie zapobiegać ten problem. Mówimy tutaj oczywiście o książkach Wydawnictwa [Ze Słownikiem].  W dzisiejszej dosyć nietypowej recenzji, chciałabym wam przedstawić właśnie te książki i wytłumaczyć jak one wyglądają :)
Pozwólcie, że dopomogę sobie dwoma pytaniami.
 


Jak to wygląda?

  Jak wspomniałam na samym początku, książki Ze Słownikiem mają za zadanie pomóc nam w nauce angielskiego, ułatwiać nam ją, czyniąc ją przy tym przyjemną. Dlatego, z przodu i z tyłu książki, możemy znaleźć słowniki. Na samym początku znajdują się słówka często spotykane, wręcz niezbędne do zrozumienia treści, dlatego przed rozpoczęciem lektury, radziłabym wam się z nimi zapoznać. Za to w słowniku na samym końcu mamy WSZYSTKIE, dosłownie wszystkie słowa, które napotkamy w wybranej przez nas powieści.


  Gdy otworzymy książkę w momencie, gdzie zaczyna się powieść, możemy zauważyć również słowa na marginesach, na których powinny znajdować się najtrudniejsze wyrazy.


Jak to u mnie wyglądało?

  
Mój angielski jest dosyć słaby, a to głównie przez zaległości w szkole, dlatego gdy zawsze próbowałam coś czytać w oryginale, to musiałam co 15 minut brać telefon do rąk i wystukiwać w Google dane słowo, przez co często zaglądałam do różnych social media i kończyło się na tym, że książka leżała otwarta grzbietem do góry, dalej nieprzeczytana. Gdy jednak zobaczyłam książki [Ze Słownikiem] pomyślałam – To coś dla mnie! I w sumie się nie myliłam ;)

  Dzięki słownikowi znajdującym się na końcu, nie musiałam co chwila chwytać telefon do rąk. Za to, niestety, mam jedną uwagę co do słownika, znajdującego się na marginesie. Niektóre pojawiające się na nim wyrazy były tak proste…
 Znalazły się tam wyrażenia jak sleepy, maps czy orange. Było to dosyć denerwujące, ponieważ na miejsce tych słów można było umiejscowić inne o wiele trudniejsze. Pomimo wszystko, momentami i ten był przydatny :)

Więc jeśli czujecie się na siłach i jesteście gotowi rozpocząć swoją przygodę z literaturą angielską lub amerykańską, to polecam wam na dobry początek, te książki. Oczywiście uważajcie też z doborem tytułu, iż są poziomy niższe jak i wyższe. Osobiście wybrałam dwie proste książki dla dzieci, dokładniej Alicję w Krainie Czarów oraz Tajemniczy Ogród z poziomu A2/B1 :)


Za egzemplarze do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu  [Ze Słownikiem]


A wy? Czytaliście książki tego wydawnictwa?
Jeśli nie, to czy macie zamiar? ;)



czwartek, 6 lipca 2017

Podsumowanie czerwca



  Moim celem na czerwiec było przeczytanie 6 książek, niestety udało mi się przeczytać ich tylko 4. Pomimo tego nie żałuję, iż są to same perełki, a one czynią ten miesiąc bardzo udanym :) Zapraszam do dalszego czytania.


  Pierwszą książką przeczytana przeze mnie w czerwcu była Wierna Veroniki Roth. Długo zbierałam się na zakończenie tej trylogii, ponieważ byłam do niej zniechęcona po przeczytaniu drugiego tomu. Na szczęście, gdy już się za ten tytuł zabrałam, byłam zachwycona, oczywiście rozstanie z wszystkimi postaciami, które uwielbiałam było dla mnie ciężkie. Po więcej zapraszam do recenzji a moja ocena to 4,5/5
★★★★,5








  Kolejna pozycja, to Czas Żniw Samanthy Shannon. Jako fanka fantastyki, musiałam wreszcie się kiedyś za to zabrać. Książka ogółem mówiąc, opowiada o dziewiętnastoletniej Paige, która jest śniącym wędrowcem, czyli rodzajem jasnowidza. W jej kraju, za samo bycie jasnowidzem, grozi więzienie lub śmierć, dlatego główna bohaterka musi pracować w podziemnej organizacji, by siebie chronić. Lecz pewnego dnia, Paige popełnia błąd i trafia do Szeolu I.
Książka ma cudownie rozbudowany świat, świetnych bohaterów, oraz ciekawy styl pisania. Nie mogę się doczekać, aż sięgnę po kolejne tomy.
Zapraszam do recenzji, a moja ocena to 5/5

★★★★★



W czerwcu sięgnęłam również po twórczość polskich autorów w tym pana Remigiusza Mroza. Jak to wspomniałam w recenzji, Kasacja była moim pierwszym kryminałem. Bardzo miło z tą książką spędziłam czas, głównymi bohaterami są prawnicy Chyłka i Kordian, którzy mają za zadanie bronić zabójcę dwóch osób. W książce nie brakuje akcji i emocji. Moja ocena 4/5

★★★★

 I ostatnim tytułem, też polskiej autorki, to Żniwiarz Pauliny Hendel. Książka bardzo  przypadła mi do gustu, nie mniej jednak posiada ona swoje wady. Książka jest o żniwiarzach, którzy mają za zadanie chronić ludzi, przed demonami pochodzącymi ze słowiańskich wierzeń.
Po więcej również zapraszam do recenzji, a moja ocena to 4/5
★★★★







I tak o to prezentuje się czerwiec.
A wy ile przeczytaliście w zeszłym miesiącu?
Co wam się najbardziej spodobało?