Peyton to młoda dziewczyna z ponadprzeciętnym wzrostem i rozmiarem buta. Przez swoje ponad metr osiemdziesiąt wzrostu wyróżnia się wśród swoich rówieśników, którzy ciągle naśmiewają się z niej, przezywając ją Wielką P. Pewnego dnia ze znajomymi w pracy wdraża się w dyskusje o to, czy wysocy chłopcy są zainteresowani związkiem z wysokimi dziewczynami. Peyton chcąc udowodnić swoją rację, postanawia założyć się o to, czy chłopak siedzący nieopodal ją pocałuje. Gdy tak się staje, niezadowoleni współpracownicy Peyton, postanawiają się ponownie założyć, tym razem o coś więcej. Dziewczyna musi pójść na minimum cztery randki, a następnie na bal maturalny z chłopakiem o dobre parę centymetrów wyższym od niej.
Czytaj dalej
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobiece. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobiece. Pokaż wszystkie posty
"Naturalna kolej rzeczy" - Charlotte Wood│RECENZJA
Pewnego dnia Yolanda i Verla wraz z innymi dziewczynami budzą się w obcym miejscu, otoczone wysokim ogrodzeniem pod napięciem. Dziewczyny otumanione lekami, są zdezorientowane i nie wiedzą dlaczego się tam znalazły. Wszystkim zgolono głowy i założono szorstkie, zniszczone ubrania. Codziennie muszą wykonywać ciężkie prace, podczas których są bite i poniżane. Nie wiedząc dlaczego zostały zesłane w to okropne miejsce, czekają na przyjazd niejakiego Hardingsa. Miesiące mijają, a zapasy się kurczą lecz Hardings nie przyjeżdża. Uwięzione wraz ze swoimi prześladowcami, młode kobiety muszą nauczyć się polować oraz zbierać grzyby, by przetrwać.Co je wszystkie łączy?
Jak bardzo będą musiały się zmienić, by dotrwać do końca?
Sięgając po tę książkę, spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Oczekiwałam od niej dobrej, wstrząsającej historii, która na każdej stronie będzie mnie przyprawiać o dreszcze. Niestety dostałam powieść, która została dobrze przemyślana, jednak nie za dobrze napisana. By się dowiedzieć, do czego zmierzam, zapraszam do dalszej części recenzji.
#2 Co czytałam ostatnio?│PODSUMOWANIE MARCA
Marzec już za nami, dlatego najwyższy czas na jego podsumowanie. Miesiąc ten był dosyć zróżnicowany pod względem gatunków książek. W moje ręce trafiły kryminały (powiedzmy), romanse, powieści obyczajowe, książki dla młodzieży oraz fantastyka.
"Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy" - Fiona Sussman│RECENZJA
Z okazji rocznicy ślubu, Carla i jej mąż Kevin, postanawiają zaprosić już dorosłego syna, który wyjechał na parę lat z gospodarstwa do siebie. Kobieta, wyglądając przez okno, wspomina dawne lata z uśmiechem. Gdy Jack – syn, wreszcie dociera na miejsce, kompletna rodzina zasiada do stołu w ciepłym i wesołym nastroju. Nikt wtedy nie domyślał się, w jaki sposób zakończy się wieczór.
Na gospodarstwo napada dwóch chłopaków należących do miejscowego gangu. Jeden z nich nazywa się Ben Toroa. Odbiera on Carli wszystko, co dla niej najważniejsze – syna, męża oraz gospodarstwo. Chłopak szybko trafia do więzienia, a kobieta przeżywa bardzo trudny okres. Z czasem Carla, postanawia w ramach terapii spotkać się z człowiekiem, który zniszczył jej dotychczasowe życie. Czym to poskutkuje dla Bena oraz Carli?
Książka ta promowana jest jako kryminał, jednak wystarczy przeczytać opis z okladki, by wywnioskować, że tak nie jest. Oprawcy zostają bardzo szybko aresztowani i nie śledzimy żadnego dochodzenia. Według mnie jest to bardziej opowieść psychologiczna, gdyż bohaterowie borykają się z wieloma problemami, przeszkodami i wyzwaniami, jakie rzuca im życie. Co lepsza mamy możliwość obserwować Carle i Bena nawet po siedmiu latach od głównych wydarzeń.
Carla – kiedyś, radosna szczęśliwa i zadowolona z życia pogrążyła się w żałobie. Nie mogąc się pogodzić ze stratą długo wyczekiwanego dziecka, wpada w depresje. Pewnego dnia nie mogąc zaakceptować nową rzeczywistość, próbuje popełnić samobójstwo.
Ben Toroa wraz ze swoją matką nigdy nie miał łatwo. Przemoc rodzinna, alkohol i narkotyki otaczały go od dziecka. Żyjąc w ciężkich warunkach, musiał znaleźć miejsce, w którym czułby się dobrze. Stał się nim gang. Po trafieniu do więzienia robi wszystko, by tam przetrwać.
Jeżeli chodzi o postacie, to nie darzę ich żadnymi uczuciami. Są mi raczej obojętne. Znalazły się chwile współczucia dla Carli i dla Bena, jednak nic poza tym.
Przekaz tej książki jest jasny, jednak mam jej parę rzeczy do zarzucenia. Autorka bardzo słabo przeplata ze sobą wydarzenia. Nim się człowiek obejrzy, okazuje się, że od czasu popełnienia zbrodni minął już rok, dwa lata i tak dalej. Do tego bardzo dużo elementów czy wątków nienaturalnie znika – przykładowo przyjaźń między Carlą, a jej sąsiadką, była praktycznie nieodczuwalna. Parę spotkań na początku i koniec. Co się z tą sąsiadką stało, mogę tylko spekulować.
Warto jeszcze wspomnieć o wątku z „Głębią”. Glębia to coś, co czuwa nad Benem i wielu innymi, którzy zboczyli z „dobrej” ścieżki. Jest to jakaś pradawna siła, czuwająca nad wyspą. Według mnie ten element w tej książce był zbędny. Oczywiście jest to tylko i wyłącznie moja opinia.
„Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy” to powieść z przekazem, która potrafi wywołać falę współczucia dla bohaterów i nie tylko. Niestety jednak nie udało się tej pozycji mnie porwać, brakowało jej „tego czegoś”, czym by mnie zachwyciła.
Tytuł: Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy
Tytuł oryginału: The Last Time We Spoke
Autor: Fiona Sussman
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 15 lutego 2018
Cykl: -
Liczba stron: 376
Czytaj dalej
Na gospodarstwo napada dwóch chłopaków należących do miejscowego gangu. Jeden z nich nazywa się Ben Toroa. Odbiera on Carli wszystko, co dla niej najważniejsze – syna, męża oraz gospodarstwo. Chłopak szybko trafia do więzienia, a kobieta przeżywa bardzo trudny okres. Z czasem Carla, postanawia w ramach terapii spotkać się z człowiekiem, który zniszczył jej dotychczasowe życie. Czym to poskutkuje dla Bena oraz Carli?
Książka ta promowana jest jako kryminał, jednak wystarczy przeczytać opis z okladki, by wywnioskować, że tak nie jest. Oprawcy zostają bardzo szybko aresztowani i nie śledzimy żadnego dochodzenia. Według mnie jest to bardziej opowieść psychologiczna, gdyż bohaterowie borykają się z wieloma problemami, przeszkodami i wyzwaniami, jakie rzuca im życie. Co lepsza mamy możliwość obserwować Carle i Bena nawet po siedmiu latach od głównych wydarzeń.
Carla – kiedyś, radosna szczęśliwa i zadowolona z życia pogrążyła się w żałobie. Nie mogąc się pogodzić ze stratą długo wyczekiwanego dziecka, wpada w depresje. Pewnego dnia nie mogąc zaakceptować nową rzeczywistość, próbuje popełnić samobójstwo.
Ben Toroa wraz ze swoją matką nigdy nie miał łatwo. Przemoc rodzinna, alkohol i narkotyki otaczały go od dziecka. Żyjąc w ciężkich warunkach, musiał znaleźć miejsce, w którym czułby się dobrze. Stał się nim gang. Po trafieniu do więzienia robi wszystko, by tam przetrwać.
Jeżeli chodzi o postacie, to nie darzę ich żadnymi uczuciami. Są mi raczej obojętne. Znalazły się chwile współczucia dla Carli i dla Bena, jednak nic poza tym.
Przekaz tej książki jest jasny, jednak mam jej parę rzeczy do zarzucenia. Autorka bardzo słabo przeplata ze sobą wydarzenia. Nim się człowiek obejrzy, okazuje się, że od czasu popełnienia zbrodni minął już rok, dwa lata i tak dalej. Do tego bardzo dużo elementów czy wątków nienaturalnie znika – przykładowo przyjaźń między Carlą, a jej sąsiadką, była praktycznie nieodczuwalna. Parę spotkań na początku i koniec. Co się z tą sąsiadką stało, mogę tylko spekulować.
Warto jeszcze wspomnieć o wątku z „Głębią”. Glębia to coś, co czuwa nad Benem i wielu innymi, którzy zboczyli z „dobrej” ścieżki. Jest to jakaś pradawna siła, czuwająca nad wyspą. Według mnie ten element w tej książce był zbędny. Oczywiście jest to tylko i wyłącznie moja opinia.
„Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy” to powieść z przekazem, która potrafi wywołać falę współczucia dla bohaterów i nie tylko. Niestety jednak nie udało się tej pozycji mnie porwać, brakowało jej „tego czegoś”, czym by mnie zachwyciła.
Tytuł: Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy
Tytuł oryginału: The Last Time We Spoke
Autor: Fiona Sussman
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 15 lutego 2018
Cykl: -
Liczba stron: 376
★★★
"Psiego najlepszego"- W. Bruce Cameron│RECENZJA
Tytuł:
Psiego najlepszego
Tytuł oryginału: The Dogs of Christmas
Autor: Bruce Cameron
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 9 listopada 2017
Liczba stron: 296
Tytuł oryginału: The Dogs of Christmas
Autor: Bruce Cameron
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 9 listopada 2017
Liczba stron: 296
Josh stara się dalej prowadzić swoje dotychczasowe życie,
po rozstaniu ze swoją dziewczyną Amandą. Mężczyzna pomimo chęci i starań nie
potrafi o niej zapomnieć. Pewnego dnia przebywając w barze, Josh poznaje
swojego nowego sąsiada Ryana.
Po pewnym czasie sąsiad odzywa się znów i pojawia się przed drzwiami Josha z prośbą o pilnowanie ciężarnej suczki Lucy podczas jego wyjazdu do Francji. Pomimo odmów Josha mężczyzna zostawia psa i odjeżdża, nie pozostawiając po sobie śladu. Przerażony Josh nigdy nie miał psa i nie wie jak dobrze zaopiekować się Lucy, a co dopiero szczeniakami. Postanawia jednak przygarnąć psinkę i zatroszczyć się o nią i jej szczeniaków jak najlepiej. Niepewny tego, co powinien zrobić, kontaktuje się ze schroniskiem, gdzie tam szukając pomocy, natrafia na uroczą dziewczynę – Kerri.
Po pewnym czasie sąsiad odzywa się znów i pojawia się przed drzwiami Josha z prośbą o pilnowanie ciężarnej suczki Lucy podczas jego wyjazdu do Francji. Pomimo odmów Josha mężczyzna zostawia psa i odjeżdża, nie pozostawiając po sobie śladu. Przerażony Josh nigdy nie miał psa i nie wie jak dobrze zaopiekować się Lucy, a co dopiero szczeniakami. Postanawia jednak przygarnąć psinkę i zatroszczyć się o nią i jej szczeniaków jak najlepiej. Niepewny tego, co powinien zrobić, kontaktuje się ze schroniskiem, gdzie tam szukając pomocy, natrafia na uroczą dziewczynę – Kerri.
Byłam w kinie na Był sobie pies i film bardzo mi się
spodobał. Chciałam również w tamtejszym czasie sięgnąć po książkę. Niestety
jednak, jak to w życiu książkoholika bywa, w koszyku pojawiły się inne „ważniejsze”
tytuły. Właśnie dlatego, gdy na rynku pojawiła się kolejna książka Bruce’a
Camerona, stwierdziłam, że tym razem muszę tę książkę przeczytać. I tak się
stało.
A więc co sądzę o Psiego Najlepszego?
Jest to przeurocza historia, tym razem nie tylko o
przyjaźni między człowiekiem a psem, ale również o miłości. Bardzo dużo osób
porównuje tę książkę do komedii romantycznej i uważam, że to określenie jest
jak najbardziej trafne. Wpadki głównego bohatera oraz przygody, jakie mu się
przytrafiają, są zadziwiające i nie raz przez to było mi do śmiechu.
Jeśli boicie się sięgnąć po książkę, bo uważacie, że tam,
gdzie są pieski jest również śmierć, to nie macie się czego obawiać. Co prawda
znalazł się moment gdzie moja wrażliwość automatycznie z off przeszła na on i parę
łezek ze wzruszenia poleciało. Ci, co czytali pewnie wiedzą o którym momencie
mowa.
Styl autora zachwycił mnie. Bardzo spodobało mi się to
jak Bruce poprzez bohaterów, opowiadał o psiakach. O odpowiedzialności, jaką ze
sobą niosą, ale jakimi za to przyjaciółmi mogą się stać. Osobiście mam w domu
kota, ale nie stało to przeszkodzie do zrozumienia przekazu autora.
Psiego
Najlepszego, to idealna książka na święta. Jedziecie do
rodziny na wigilie, która mieszka daleko i nie wiecie co ze sobą począć podczas
podróży? Żaden problem, czas możecie sobie umilać lekturą tej oto książki.
Książka może być również świetnym prezentem, gdyż jest to króciutka, ciepła,
jak i urocza historia, która myślę, że spodoba się każdemu.
★★★★
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu
"Lab Girl"- Hope Jahren│RECENZJA
Tytuł:
Lab Girl
Tytuł oryginału: Lab Girl
Autor: Hope Jahren
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 8 listopad 2017
Liczba stron: 432
Tytuł oryginału: Lab Girl
Autor: Hope Jahren
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 8 listopad 2017
Liczba stron: 432
Hope Jahren już jako mała dziewczynka darzyła
zamiłowaniem rośliny. Uwielbiała przebywać w laboratorium ojca oraz pomagać
mamie przy pracy w ogrodzie, zamiast bawić się z rówieśnikami. Będąc już młodą
dorosłą, Hope postanawia wkroczyć w świat nauki i botaniki, gdzie napotyka na
przeszkody, ale i również na przyjaciela.
Hope w swojej książce nie przedstawia nam tylko własne
przeżycia, ale i również ciekawostki związane ze światem roślin. Krótkie
rozdziały poświęcone roślinom, momentami potrafią poruszyć czytelnika oraz go
niesamowicie zaintrygować. Drzewo nie
pozostaje już tylko drzewem, lecz zaczyna stawać się czymś więcej – istotą,
którą możemy darzyć uczuciami.
Nie spodziewałam się, że autorka będzie umieć pokazać
nam świat roślin z jej punktu widzenia. A jednak jej się to udało. Opowiada o
roślinach czule i z fascynacją. Pokazała nam miłość, którą darzy swoją pracę,
pasje, jak i zamiłowanie. Jest to pierwsza przeczytana przeze mnie autobiografia
i stwierdziłam, że mam zamiar sięgać częściej po książki tego gatunku i chodzi
mi tutaj o autobiografie, jak i o biografie.
Jahren nie opowiada tylko o roślinach i własnych
przeżyciach, opowiada również o swoim przyjacielu – Billu. Towarzyszy jej on
prawie przez całą książkę. Hope przedstawiła jego osobę bardzo pozytywnie,
przez co po prostu nie da się go nie lubić.
Styl autorki jest bardzo przejrzysty i klarowny, bardzo
go polubiłam. Przez książkę przewija się dużo naukowych wyrażeń zrozumiałych
jak i trochę mniej. Jednak w większości przypadków nie mamy trudności ze
zrozumieniem przekazu autorki. Każdy rozdział kończy się, można by rzec,
podsumowaniem lub morałem i to właśnie w tych fragmentach najczęściej
zaznaczałam cytaty :D
Lab
girl
to książka o roślinach i prawdziwej przyjaźni, która bardzo mnie zaskoczyła.
Nie sądziłam, że aż tak ta pozycja mi się spodoba. Czy polecam? Zdecydowanie tak
:)
★★★★
Macie zamiar sięgnąć po Lab Girl?
A może znalazł się tu ktoś, kto miał szansę już ten tytuł przeczytać?
A może znalazł się tu ktoś, kto miał szansę już ten tytuł przeczytać?
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)
"Ostatnia aria Mozarta" - Matt Rees│RECENZJA
Tytuł:
Ostatnia aria Mozarta
Tytuł oryginału: Mozart’s Last Aria
Autor: Matt Rees
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 18 sierpień 2017
Liczba stron: 368
Tytuł oryginału: Mozart’s Last Aria
Autor: Matt Rees
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 18 sierpień 2017
Liczba stron: 368
Nannerl - siostra Mozarta, prowadzi proste jak i spokojne
życie w małym miasteczku, gdzie wychowuje swoje dzieci wraz z mężem z dala od
marzeń o karierze muzycznej. Gdy pewnego dnia dostaje list od bratowej z wiadomością
o śmierci brata postanawia wyruszyć do Wiednia, by dowiedzieć się o przyczynach
jego śmierci. Otóż jeszcze za życia, Wolfgang wyznał żonie, iż został otruty mieszanką
trucizn zwaną aquą tofaną.
Kobieta przyglądając się uważnie dokumentom, przypadkiem natrafia na trop masońskiego spisku.
Odkrywając sekrety swojego zmarłego brata, Nannerl zadaję sobie pytanie, w co wplątał się Wolfgang? Kto stał za plecami jego śmierci?
Kobieta przyglądając się uważnie dokumentom, przypadkiem natrafia na trop masońskiego spisku.
Odkrywając sekrety swojego zmarłego brata, Nannerl zadaję sobie pytanie, w co wplątał się Wolfgang? Kto stał za plecami jego śmierci?
Nannerl Mozart jak wcześniej wspomniałam prowadzi
spokojne życie w małej miejscowości gdzie tam zajmuje się rodziną. Jej relacje
z bratem w tamtym okresie praktycznie nie istnieją. Zostały one zniszczone
przez testament ojca, który cały spadek przeznaczył córce. Gdy kobieta
dowiaduje się o śmierci Wolfganga jest zdruzgotana. Strata, którą doświadczyła jest nieporównywalna, nie tylko nie miała możliwości pożegnania się z
bratem, ale i pogodzenia się z nim. Dlatego, nie mogąc tego zaakceptować
wyjeżdża do Wiednia, gdzie nie tylko odkrywa tajemnice Mozarta jak i jego
śmierci, ale również przy tym godzi się z nim i odkrywa samą siebie. Powiem
wam, że nawet polubiłam główną bohaterkę, jednak coś mi w niej zabrakło.
Osobiście uważam, że momentami wydała mi się za sztywna, zbyt oziębła dla otoczenia.
Przyznam, że dzięki tej powieści zaczęłam patrzeć
bardziej ludzko na Mozarta oraz jego bliskich. Nie będę ukrywać, że zawsze
spostrzegałam go jako człowieka idealnego. Nadal jest dla mnie niesamowitą
osobistością, jednak coś się zmieniło. Do tego wyobrażenie
sobie go oraz jego siostrę jako małych dzieci wywołało u mnie poczucie
wzruszenia, a może nawet i niejakiego zrozumienia.
"Lęk winien być strażnikiem duszy, który skłania ją do mądrości."
Autor, pisząc książkę użył pewnego rodzaju zabieg
językowy, który miał nam dać możliwość wczucia się w powieść. Może i był to
dobry pomysł, jednak mi podczas czytania niezbyt sprzyjał. Styl wydał mi się
ciężki, a to sprawiło, że wolniej tę książkę czytałam. Jakby tego było mało,
ogromna ilość postaci nie ułatwiała mi lektury. Czytając musiałam się dobrze
zastanowić kto jest kim, albo musiałam sprawdzić to w spisie treści postaci na
samym początku książki.
Znacznym plusem tej książki jest brak przewidywalności.
Ani przez stronę nie domyśliłam się jak ona mniej więcej się zakończy, pff nie
domyśliłam się nawet co stanie się w kolejnym rozdziale! Dlatego jeśli szukacie
coś z kryminalnym wątkiem rozłożonym na tle historycznym oraz brakiem
przewidywalności to książka ta jest dla was :)
Podsumowując, Ostatnia
aria Mozarta to książka, która według mnie wymaga czasu, poświęcenia jak i
skupienia, inaczej pozycja ta może wam się nie spodobać. Czytając tę powieść
możemy zauważyć, iż autor bardzo się starał ją pisząc, wyszukując różnych
informacji jak i ciekawostek, dlatego warto to docenić :)
Moja ocena: 3,5/5
★★★,5
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)



















