
W 2074 r. na świecie panuje chaos i zamęt. W Stanach Zjednoczonych — jednym z największych krajów świata, wybucha II wojna secesyjna w historii. W wielu zakątkach świata, panuję ogromny nieznośny upał wynikający z gwałtownego ocieplenia, natomiast poziom mórz, znacznie się podnosi, zalewając pokaźne tereny. Sarat, nigdy nie znała świata pełnego pięknych zielonych pastwisk, czy lasów. Zna tylko wojnę, zaduch i cierpienie wynikające ze straty bliskich.
Ameryka w ogniu to książka, którą czytałam bardzo długo. Powodem nie był styl autora ani fabuła, która była całkiem dobrze zbudowana i najzwyklej w świecie ciekawa. Powodem był temat, a raczej tematy, jakie autor porusza. Omar el Akkad pokazuje nam świat, w którym dotychczasowe problemy ludzkości, jak stałe ocieplanie się planety, choroby, czy spory polityczne, kumulują się i tworzą z ziemi piekło. Pokazuje również świat, w którym mała niewinna i ciekawa świata dziewczynka, zamienia się we wrak człowieka, pełnego nienawiści.